Twoja ostatnia wizyta: Dzisiaj jest sobota, 2 sierpnia 2014, 05:29


Strefa czasowa UTC+1godz.




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 45 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3  Następna
Autor Wiadomość
 Tytuł:
Post: środa, 8 sierpnia 2007, 19:06 
Użytkownik
Awatar użytkownika

Rejestracja: niedziela, 5 sierpnia 2007, 22:04
Posty: 8276
Lokalizacja: z wykopalisk
sweet, proszę wymień mi argumenty jakie użyłabyś w tym przypadku w rozmowie ze swoim dzieckiem.
masz dzieci? wiesz co przeżywałam przez ostatni weekend? nie wiesz. dopiero to odczujesz jak będziesz miała taki sam problem ze swoim dzieckiem co ja. ta bezsilność, bezradność, szukanie u siebie winy, bezsenność. to się tylko tak łatwo mówi temu, kto tego nie doświadczył.
żyje się nie tylko dla forsy. szkoła może Ci dać (nie musi) inne spojrzenie na świat.
ja nie miałam takich problemów z nauką, więc to nie jest obarczanie jej moimi niespełnionymi marzeniami.
przynajmniej ja nie urągałam sprzątaczkom. jeżeli mówiłam o sprzątaniu to chodziło mi tylko o to by ona chciała sprzątać ale nie musiała, rozumiesz?
a swoją drogą chcę Ci powiedzieć, że myślę o wyjeździe za granicę. nie znam dobrze angielskiego, mam zamiar podjąć tam pracę nawet jako sprzątaczka


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: środa, 8 sierpnia 2007, 20:24 
Użytkownik

Rejestracja: czwartek, 19 kwietnia 2007, 20:47
Posty: 2651
nauka,zdobywanie wiedzy i umiejetność jej zdobywania to przede wszystkim rodzaj wolności,pogaduszki przy kawce typu a mój skończył studia i sprzata w hotelu tylko zaciemniaja prawdę i powodują frustracje młodzieży,bo z góry wiadomo,że bedzie sprzątać,a do tego nie potrzeba tracic czas na naukę,lepiej zarabiać pieniądze.
Dorosli coraz częściej rzucają słowa nie zastanawiając się nad konsekwencjami..
Dostęp do wielu przedmiotów,jednoczesnie brak środków na zakup takowych wypacza prawdziwe znaczenia słowa wolność ,a pogoń za przedmiotami z coraz lżejszą głową(bo nie ma czasu na naukę i po co) prowadzi do następnej niewoli,a dla mnie to tym smutniejsze,że myślałam,że będzie inaczej...
Ja wiem co to znaczy,zmagania i praca by dziecko zrobiło jakąś szkołę,taka jaką mu odpowiada,ale niech stanie mocno na nogach.
Powiedziałam już co wydaje mi się najsłuszniejsze w tym momencie.Czasu mało,więc jedynie usiądż z nią i tak po kolei.
Natomiast potem musisz koniecznie do psychologa,bo ona ma wyraznie problem...

_________________
waga


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: środa, 8 sierpnia 2007, 20:31 
Użytkownik

Rejestracja: czwartek, 19 kwietnia 2007, 20:47
Posty: 2651
i jeszcze jedno,nie wiem czy zauważyliście,że to jest nastolatka-te argumenty to raczej do dzieci w wieku przedszkolnym..
Ona wiekowo jest prawie dorosła,hormonalnie szaleje,a do tego doszły jak często bywa problemy rodzinne.
Piszesz ona wie,że jest kochana.No wie i co z tego,a nie pomyślałaś,że z żalem patrzy na koleżanki,które mają pełną rodzinę i ma różne mysli w związku z tym.

Nie wolno zamykać oczu i patrzeć tylko swoimi oczami,trzeba popatrzeć też czasami oczami dziecka,a ona daje znaki,że potrzebuje pomocy i skoro tobie nie umie powiedzieć to załatw jej dobrego psychologa,bo pomoc jest jej potrzebna

_________________
waga


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: środa, 8 sierpnia 2007, 21:28 
Użytkownik

Rejestracja: czwartek, 7 czerwca 2007, 21:11
Posty: 45
Sweet, hmmm, a mój tatuś ma 62 lata, nigdy nie był u dentysty i nie ma ani jedneg ubytku! Za to ja wysiedziałam w poczekalniach stomatologicznych szmat czasu - a i tak mam sztuczną szczękę. Ale nie o szczęce mowa.
Żeby rzucić studia musiałaś zrobić wcześniej maturę, no nie?
Tak czy inaczej raczej wrócą do Ciebie te studia, prędzej czy później pracodawca będzie żądał, lub przynajmniej sugerował, żeby uzupełnić wykształcenie.
Dziś praca fryzjerki, czy sprzątaczki to w niektórych regionach naszego kraju luksus, więc jeśli miałabym latorośl straszyć, to raczej bezrobociem.
Swojej córce cisnę do głowy, żeby się kształciła przede wszystkiem dla osiągnięcia niezależności i dla umiejętności samoszielnego zarabiania pieniędzy, żeby nigdy nie musiała być uzależniona od czyiś środków: czy to męża, czy urzędu.
Pozostaje Ci chyba przeczekać ten trudny czas, życzę, aby się to pomyślnie dla Was obu skończyło


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: środa, 8 sierpnia 2007, 22:28 
*Sweet*515, kiepski z Ciebie sprzedawca.


Na górę
  
 
 Tytuł:
Post: środa, 8 sierpnia 2007, 22:30 
plucha37, gratuluję tacie mocnych zębów, mój miał słabsze i przez straszenie dentystami nigdy nie poszedł ani do dentysty ani nie ma sztucznej szczęki, po prostu ma ze trzy czarne pieńki z przodu i wygląda jak menel... nikt inny w rodzinie nie ma takiej fobii jak on na punkcie dentysty, podejrzewam że to były jakieś porządne problemy wychowawcze, ale teraz już jest stary i nadal głupi jak dziecko... ale nie o nim mowa.

Co do tematu głównego, to powiem tak... nigdy nie lubiłam się uczyć, przeszłam przez liceum bo byłam bardziej cwana niż mądra i pilna, tylko na maturę się nauczyłam bo już było trzeba. Poza tym, nikt nie był mnie w stanie zagonić do nauki, a jak już siedziałam nad książkami, to gapiłam się bez sensu całymi godzinami niewiele przyswajając. I do dziś nie potrafię wytłumaczyć dlaczego tak było. Zwyczajnie nie mam pojęcia dlaczego tak nienawidziłam szkoły, może trzeba było ją zmienić... nauczyciele byli straszni, tragedia po prostu. Miałam książki i czas, bo nic innego nie wolno mi było robić, a jednak nie mogłam się zmusić żeby cokolwiek czytać. Żadne argumenty do mnie nie trafiały, oprócz chyba jednego, pod sam już koniec szkoły - że to po prostu wstyd nie wiedzieć gdzie leży Odra, kiedy wybuchło powstanie i ile to jest pierwiastek z 9. W życiu przytrafiają się przeróżne okazje, wyjazdy, spotkania ze znajomymi w których niespodziewanie takie braki mogą wyjść ku zdziwieniu reszty towarzystwa.
Zaczęłam się uczyć dla siebie, może nie jakoś wyjątkowo pilnie ale maturę zdałam i na studia też. Nie wiem czy takie argumenty trafią do Twojej córki, ale pamiętam to uczucie jak było mi niedobrze myśląc o perspektywie siadania do nauki. Nikt nie myślał o psychologu i nie jestem pewna czy coś by to dało, może... niemniej jednak fajnie ma twoja córka że próbujesz dowiedzieć się jak jej pomóc zamiast wrzeszczeć albo ją stłuc jak to było u mnie. Kiedyś mi mama obcięła włosy nawet, za trzy pały z matmy. A jak miałam piątki z polskiego i z biologii to nie pozwalała mi się uczyć tych przedmiotów. To ci dopiero miała pomysły na moje życie, po prostu szok.
Nie mam dzieci. Mam nadzieję że gdy będę miała, nie będę z nimi tak postępować jak postępowano ze mną. Gdyby pozwolono uczyć mi się tej biologii, to może nie straciłabym kilku lat na studiach "bylejakich" nie urażając nauczycieli, ale to nie było moje powołanie. Czy nie lepiej by było, zamiast skupiać się nad tym czego nie umiem, skupiono się nad tym w czym byłabym dobra? A moi rodzice z uporem maniaka pchali mnie koniecznie na cokolwiek byle na dzienne studia - koniecznie dzienne (prestiż uniwerku czy co?) przez co na pedagogikę trafiłam z przypadku i straciłam kilka lat.
Teraz jestem znowu na studiach, prywatnych, i wymarzonych :)
Kształcenie jest super, ale tylko wtedy gdy jest interesujące, a nie dla samej zasady. Niektórzy potrafią się zmusić, ja nigdy nie umiałam i może tak samo jest z Twoją córką? może trzeba zmienić jej szkołę, profil klasy, może z czegoś jest naprawdę dobra, albo odnaleźć jakiś cel i sens, poza tylko ocenami.
Nie wiem czy to co piszę coś Tobie da, staram się pisać w miarę z sensem, ja też byłam takim przypadkiem jak Twoja córka i domyślam się co ona czuje.
I domyślam się, ale tylko się domyślam, jak może zależeć matce na tym by jej dziecku było jak najlepiej. Tylko że to "najlepiej" dla każdego jest czymś innym.
Dla jednego jest to skończenie ogólniaka i pójście na studia (przecież po ogólniaku niczego się nie umie i studia są konieczne), a dla kogoś innego to skończenie szkoły zawodowej i np. zostanie kucharzem. Przecież kucharzem nie trzeba być w garkuchni, można zostać kierownikiem jakiejś małej restauracji a potem założyć własną tak jak to zrobił mój kolega - 23 lata i ma własny interes, bardzo oryginalną restaurację, robi to co lubi, jest świetnym kucharzem i jest szczęśliwy. Marzy mu się prowadzenie programu kulinarnego, może niedługo wygryzie Pascala z TVNu :-) Co by było z nim gdyby rodzice pchali go na siłę do ogólniaka i jakieś studia, byle co, byle studia (motyw moich rodziców)
Nie staram się umniejszyć roli nauki, w końcu sama się uczę, pragnę tylko - i bardzo się staram wyjaśnić, że niezależność i szczęście latorośli, pozycja, kariera, mogą zależeć od tergo czy rodzic pozwoli mu robić to co lubi, a nie to co musi bo ogólniak ma lepszy prestiż.
Trzymam kciuki za córkę 8)


Na górę
  
 
 Tytuł:
Post: piątek, 10 sierpnia 2007, 19:25 
Użytkownik
Awatar użytkownika

Rejestracja: niedziela, 5 sierpnia 2007, 22:04
Posty: 8276
Lokalizacja: z wykopalisk
wago,
psycholog w drodze :) oby tylko moje dziecko chciało pójść ze mną. kwestia tylko czy iść jeszcze przed egzaminem, czy już po. ale o to zapytam się juz specjalisty

"Dorosli coraz częściej rzucają słowa nie zastanawiając się nad konsekwencjami.. "

przed i po poczęciu dziecka nikt się nas nie pyta, czy jesteśmy przygotowani z psychologii i pedagogiki, czy poradzimy sobie z wychowaniem. i specjalisci popełniają błędy. wazne by te błędy eliminować jak już jesteśmy ich świadomi.

sweet,
dzięki za zrozumienie. nie jest jednak tak różowo. są i u nas burze i to z grzmotami :) ale staram się. tak pewnie bylo i u Ciebie. może jak juz sama będziesz miała dzieci (i kłopoty) to wtedy spojrzysz na swoją mamę z innej perspektywy.
założe się, ze jakby tu moje dziecko wpadło to też najlepiej bym nie wypadła ; )


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: piątek, 10 sierpnia 2007, 19:40 
Użytkownik

Rejestracja: czwartek, 19 kwietnia 2007, 20:47
Posty: 2651
juliaija, oj jak my wszyscy :)
Fajnie,wiem,że popełniamy błedy wszyscy,czasami uczymy się właśnie na błędach,ale mam nadzieje,że teraz pomału wszystko pójdzie do przodu.
Możesz zapytać specjalisty,ale najpierw bym proponowała zapytać córki.Wyjaśnij jej,że martwisz się jej problemami,że czasami jest tak,że nie potrafimy sami zobaczyc drogi wyjscia,że wiesz,że jest mądrym i kochanym dzieckiem,jednak przechodzi jeden z najtrudniejszych momentów w życiu człowieka i przydałaby sie jej pomoc,a wiadomo,ze specjalistą w tej dziedzinie jest psycholog.Wyjaśnij,że to nie jest psychiatra leczący choroby psychiczne,tylko wyjaśniający zaistniałe zagmatwane sytuacje i to co z nami się dzieje.
Powiedz jej,że staje się dorosła,dlatego traktujesz ją jak osobe prawie dorosłą,dlatego wszystko jej tłumaczysz.
Powodzenia w tej trudnej szkole życia,pozdrawiam

_________________
waga


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: piątek, 10 sierpnia 2007, 19:47 
Użytkownik
Awatar użytkownika

Rejestracja: piątek, 16 lutego 2007, 15:12
Posty: 1049
a opowiem moze sie przyda
nie bylam łatwym nastolatkiem o nie
i mama tez mnie zaprowadzila do psychologa
strasznie to przezywalam, i krzyczalam jej ze wiecej tam nie pojde
a tak naprawde bardzo chcialam
wiec wrazie co na siłę corkę pchaj
umow się z nią ze dajecie sobie czas np 10 wizyt
i koniec
aha i nie siedz u psychologa z corka
mnie sie niby psycholog pytala czy mama moze zostac, ale glupio bylo mi powiedziec ze ma wyjsc
nie bylam w stanie wywalic wlasnej mamy


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: piątek, 10 sierpnia 2007, 20:06 
Użytkownik
Awatar użytkownika

Rejestracja: niedziela, 5 sierpnia 2007, 22:04
Posty: 8276
Lokalizacja: z wykopalisk
wago oczywiście, że wpierw z córką.

bakłażanka mam nadzieję, że nie będę musiała jej ciągnąć :) w gimnazjum byłyśmy u pedagoga szkolnego. moja corka była zaskoczona (bo bez uprzedzenia przyszlam do szkoły), ale bez oporu poszła ze mną. mam nadzieję, że i teraz tak będzie.

dzięki :)

_________________
...kiedy byłem zdrowy, nie żyłem tak naprawdę. kiedy stałem się motylem uwięzionym w skafandrze narodziłem się ponownie jako ja... jean-dominique bauby

moje ciało murem podzielone... dziesięć palców na lewą stronę, drugie dziesięć na prawą stronę. głowy równa część na każdą stronę...

...nie mam żadnych szczególnych uzdolnień. cechuje mnie tylko niepohamowana ciekawość. albert einstein :faja:


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: środa, 15 sierpnia 2007, 07:56 
Użytkownik
Awatar użytkownika

Rejestracja: niedziela, 5 sierpnia 2007, 22:04
Posty: 8276
Lokalizacja: z wykopalisk
zaczynają się schody. dzisiaj napomknęłam corce, że chyba powinnyśmy pójść do psychologa. powiedziała, że to ja mam jakiś problem a ona nigdzie nie idzie.
nomeolvides jak ja ją mam przekonać?


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: środa, 15 sierpnia 2007, 12:09 
Użytkownik
Awatar użytkownika

Rejestracja: niedziela, 5 sierpnia 2007, 22:04
Posty: 8276
Lokalizacja: z wykopalisk
tu żeby znowu ktoś nie odebral jako złośliwości z moje strony do nomeolvides ani tym bardziej ona sama. corka zachowuje się tak jak nome i stąd to moje pytanie do niej

_________________
...kiedy byłem zdrowy, nie żyłem tak naprawdę. kiedy stałem się motylem uwięzionym w skafandrze narodziłem się ponownie jako ja... jean-dominique bauby

moje ciało murem podzielone... dziesięć palców na lewą stronę, drugie dziesięć na prawą stronę. głowy równa część na każdą stronę...

...nie mam żadnych szczególnych uzdolnień. cechuje mnie tylko niepohamowana ciekawość. albert einstein :faja:


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: wtorek, 28 sierpnia 2007, 19:47 
Użytkownik
Awatar użytkownika

Rejestracja: niedziela, 5 sierpnia 2007, 22:04
Posty: 8276
Lokalizacja: z wykopalisk
chciałam ogłosić, że moje dziecko ZDAŁO !!

Wszystkim dziękuję !! a wszczególności wadze !!:D

gdyby takie dobre duchy, jak ona, można było klonowac ! :)

problem głównie tkwił w naszych relacjach, o czym mówiła waga.

buziaki dla Wszystkich !

mieciu możesz zamykać temat :)

_________________
...kiedy byłem zdrowy, nie żyłem tak naprawdę. kiedy stałem się motylem uwięzionym w skafandrze narodziłem się ponownie jako ja... jean-dominique bauby

moje ciało murem podzielone... dziesięć palców na lewą stronę, drugie dziesięć na prawą stronę. głowy równa część na każdą stronę...

...nie mam żadnych szczególnych uzdolnień. cechuje mnie tylko niepohamowana ciekawość. albert einstein :faja:


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: wtorek, 4 września 2007, 22:08 
Użytkownik

Rejestracja: czwartek, 29 marca 2007, 21:17
Posty: 66
A moze nalezaloby bardziej konsekwetnie podejsc do jej edukacji, porozmawiac z nia, jakie ona ma plany na przyszłość, bo traktujesz ja jako prawie, ze dorosłą osobę, jaki ona ma pomysł na życie? Ponadto usiąść z nia i na kartce papieru wypisac wszystkie plusy tego jak bedzie sie uczyla i minusy jak nie bedzie sie uczyla. Do tego powiedz jej, ze ma sobie wyobrazic ze jest pracodawca (tego zawodu, ktory chcialaby skonczyc) i zapytac jej sie jak jej zdaniem wyglada sprawa zatrdunienia osoby z nieukonczona szkola a z ukonczona...kogo ona by zatrudnila?Kazdy odpowie, ze z ukonczona szkola..Do tego proponowalabym obrac system kar i nagrod, ze za kazda dobra ocene, ma prawo np. wyjsc do kina, a za zlą bedzie siedziala w domu. Liczy sie przede wszystkim konsekwencja, nie gderanie czy "miauczenie" ze ma sie uczyc, ani zadna nauka z nia, bo to nic nie da, wrecz przeciwnie, bedzie ja jeszcze bardziej odpychalo. Nie dawac siebie za przykład, ze ja sie w Twoim wieku uczylam, bo jest w takim wieku, ze ja to nie obchodzi...Wazne zeby nie krzyczec, nie powtarzac w kołko to samo, ze ma sie uczyc, ale konsekwetnie podejsc do sprawy, otoczyc ja troską, ciepłem i miloscia, bo ona z pewnoscia tego oczekuje od matki.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: środa, 5 września 2007, 16:40 
Użytkownik
Awatar użytkownika

Rejestracja: niedziela, 5 sierpnia 2007, 22:04
Posty: 8276
Lokalizacja: z wykopalisk
"A moze nalezaloby bardziej konsekwetnie podejsc do jej edukacji, porozmawiac z nia, jakie ona ma plany na przyszłość, bo traktujesz ja jako prawie, ze dorosłą osobę, jaki ona ma pomysł na życie?"

tu się zgadzam. takie rozmowy były

" Ponadto usiąść z nia i na kartce papieru wypisac wszystkie plusy tego jak bedzie sie uczyla i minusy jak nie bedzie sie uczyla. Do tego powiedz jej, ze ma sobie wyobrazic ze jest pracodawca (tego zawodu, ktory chcialaby skonczyc) i zapytac jej sie jak jej zdaniem wyglada sprawa zatrdunienia osoby z nieukonczona szkola a z ukonczona...kogo ona by zatrudnila?Kazdy odpowie, ze z ukonczona szkola.."

tu się nie zgadzam. proponuję Aniołoczku byś wpadła do mojej firmy :) ...wyścig szczurów ...znajomości i układy ...wiedza się się nie liczy

"Do tego proponowalabym obrac system kar i nagrod, ze za kazda dobra ocene, ma prawo np. wyjsc do kina, a za zlą bedzie siedziala w domu."

to nie ten wiek. do 12tego roku może i by się sprawdzał. ale tak w ogóle mi osobiście nie podchodzi ten system. to sztuczny mechanizm. ona ma sama wiedzieć, że powinna się uczyć. powinna wiedzieć, że nie uczy się tylko po to by zdobyć zawód, nie tylko po to by zarabiać pieniądze. że po coś znacznie więcej.

"Wazne zeby nie krzyczec, nie powtarzac w kołko to samo, ze ma sie uczyc"

z tym się zgadzam. żadne krzyki, bicia. jedynie spokojna rozmowa

"otoczyc ja troską, ciepłem i miloscia, bo ona z pewnoscia tego oczekuje od matki"

i tu Aniołeczku robię na dwa etaty. tatusia nie ma. jestem dwa w jednym. i momentami rola tatusia już mnie przytłacza. i dlatego też się pewnie pogubiłam, co mama daje, a co tata :)

w naszym przypadku chodziło głównie o nasze relacje. to, że się tylko "mijałyśmy".
moj córka sama podsumowała po egzaminie, że nie chce więcej takiej powtórki z rozrywki. że to zmarnowane wakacje, bo choć się nie uczyła, jednak cały czas myślała o egzaminie.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 45 ]  Moderatorzy: wuwu, Moderatorzy Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3  Następna

Strefa czasowa UTC+1godz.


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Theme created StylerBB.net & kodeki