Ostatnia wizyta: Teraz jest poniedziałek, 6 września 2010, 15:43


Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]




Utwórz nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 15 ] 
Autor Wiadomość
 Tytuł: Problem z trzymaniem emocji na wodzy
PostNapisane: niedziela, 25 lipca 2010, 17:24 
Użytkownik

Dołączył(a): niedziela, 25 lipca 2010, 17:08
Posty: 5
Płeć: Nieokreślona
Cześć wszystkim. Pierwszy raz odważyłem się napisać na forum, chociaż często żalę się
znajomym apropo własnych bolączek, nie jestem osobą zamkniętą - wręcz przeciwnie. Ale fora
internetowe zawsze uważałem, że są dla tych naprawdę zagubionych, również w realu. Sam chyba
do nich należę:)

Krótko i na temat: w obecnej firmie pracuję około 2 lat. Od początku zajmuję stanowisko kierownicze. Od roku regularnie biorę Persen (2 tabletki dziennie, podobno nie uzależnia?). Od roku też zaczęły się
moje problemy. Być może istniały od początku, ale dopiero zaczeły mi doskwierać teraz. Bez "Persenu" - zdarza się, że zapominam łyknąć - czuję duszności, pocę się, "wiercę" nogami, łatwo wyprowadzić mnie z równowagi.

Jestem osobą przesadnie podchodzącą do tematu uczciowości, sprawiedliwości. Nie raz okazało się, że szef mnie "zrobił w balona". Podwyżka, która była zapowiadana na pierwszej rozmowie ("Na początek dostanie Pan mniej, ale po 3 miesiącach, gdy się Pan sprawdzi, na pewno dostanie Pan obiecaną kwotę") okazała się marketingowym chwytem, aby mnie łatwo zwerbować.

Nie są realizowane obietnice, szef wymyśla jakieś papierkowe "paranoje", a gdy proszę o to, aby mi to napisał na piśmie, to się oburza. Od jakiegoś czasu po prostu prowadzę z nim walkę. Nie o to chodzi, że jestem konfliktową osobą. Po prostu z jednej strony facet obwinia co jakiś czas mój Zespół, że nic nie robimy, a z drugiej strony co chwilę dokłada papierkowej, naprawdę zbędnej i niczym nie uzasadnionej roboty. Ciężko z nim rozmawiać, bo gdy coś nie jest po jego myśli albo ma gorszy dzień, krzyczy, wyzywa, gada od rzeczy. Nie mam już do niego szacunku, chociaż staram się nie przekroczyć pewnej granicy, aby nie stracić tej pracy, zanim nie znajdę innej (wiadomo, jak jest).

Są też ludzie, na innych kierowniczych stanowiskach, którzy mnie irytują. Już kilka razy zdarzały się sytuacje, że donoszono na mnie, na mój Zespół, że nie współpracujemy. To kompletna bzdura. Często oferowałem pomoc np. takiej jednej koleżance, kierowniczce, ale jako że ma ona zresztą opinię, że nie lubi się dzielić wiedzą nawet ze swoimi podwładnymi (bo boi się o swoje stanowisko), to nie chciała za bardzo słyszeć o tym, że w jakiś sposób możemy usprawnić w jej zespole pracę. Nie chciała dodatkowych narzędzi (bo wyszłoby na jaw, że nagle pewne rzeczy wykonują 3x szybciej i mogłoby się okazać, ze liczba osób w zespole jest lekko na wyrost do bieżącej, sprawnej pracy).
Ktoś powie "Stary, po co się takimi głupstawmi stresujesz?". Myślałem już o tym wiele razy. Problem jest tego typu, że jestem Kierownikiem. Przypomina mi o tym szef i jego zastępcy, gdy trzeba mnie obciążyć odpowiedzialnością, zrzucić ją po prostu na mnie, splunąć. Natomiast mam zawiązane ręce w wielu podstawowych sprawach, chociaż jestem Kierownikiem. Cały czas sie rozwijam, co kilka miesięcy zdobywam nowe cerfyfikaty, dyplomy. Chcę IM pokazać, że wszelkie zarzuty wobec mnie i mojego Zespołu, są bezpodstawne. Dlatego wściekam się, gdy bezpodstawnie zarzuca mi się coś, czego nie zrobiłem, co nie miało nigdy miejsca. Podobno "milczenie jest złotem"... ja nie potrafię milczeć, gdy ktoś mi coś zarzuca, gdy na moich oczach komuś dzieje się krzywda (chociaz nie dotyczy to bezpośrednio mnie).

Jak sobie radzić z taką furią, z takim przypływem złych emocji? Najłtawiej byłoby mi zmienić pracę, ale to nie jest takie proste.

ps. BARZDZO WAŻNE: szacunek do szefa zacząłem tracić po tym, im więcej się o nim dowiadywałem, o tym jakim jest złym człowiekiem i niekompetentynym. O tym, że oszukuje, mami ludzi nie muszę pisać, bo sam wiele mi naobiecywał, zawsze miał jakieś wytłumaczenie, a na co dzień szasta pieniędzmi i traktuje firmę, jak swoją prywatną własność. Zauważyłem też, że jest osobą niekompetentną, posiada nikłą wiedzę w temacie, za który odpowiada. Widać to doskonale (podobne odczucia mają inni pracownicy), gdy każe wdrożyć na szybko coś, co "zasłyszał" na jakiejś konferencji... to co, że mówiono tam o tym w innym kontekście... on lubi wydawać rozkazy, sprawiać wrażenie, że kieruje ludźmi, a jest wręcz przeciwnie - choas goni chaos!. To ludzie utrzymuja tą firmę w ryzach, ale oczywiście on zbiera całą smietankę.


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Problem z trzymaniem emocji na wodzy
PostNapisane: niedziela, 25 lipca 2010, 17:37 
Użytkownik
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 22 lutego 2007, 18:39
Posty: 2534
Płeć: Kobieta
Cytuj:
często oferowałem pomoc np. takiej jednej koleżance, kierowniczce, ale jako że ma ona zresztą opinię, że nie lubi się dzielić wiedzą nawet ze swoimi podwładnymi (bo boi się o swoje stanowisko), to nie chciała za bardzo słyszeć o tym, że w jakiś sposób możemy usprawnić w jej zespole pracę. Nie chciała dodatkowych narzędzi (bo wyszłoby na jaw, że nagle pewne rzeczy wykonują 3x szybciej i mogłoby się okazać, ze liczba osób w zespole jest lekko na wyrost do bieżącej, sprawnej pracy).

powiedziec jej to wprost? wobec takich slow bedzie sie musiala inaczej ustosunkowac niz tylko zbywaniem
Cytuj:
O tym, że oszukuje, mami ludzi nie muszę pisać, bo sam wiele mi naobiecywał, zawsze miał jakieś wytłumaczenie, a na co dzień szasta pieniędzmi i traktuje firmę, jak swoją prywatną własność.

popełniasz podstawowy blad w ocenie, bo na tym DOKŁADNIE polega jego praca

Cytuj:
To ludzie utrzymuja tą firmę w ryzach, ale oczywiście on zbiera całą smietankę.

no własnie, jest szefem, nie musi byc kompetentny, wystarczy zeby wiedział "jakich" ludzi ma zatrudnić (najlepiej kompetentnych z niskim poczuciem własnej wartości zeby dawali sobą manipulować)

that's real world , mate

_________________
Gdy chowam bron - Ty tez ją chowasz...


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Problem z trzymaniem emocji na wodzy
PostNapisane: niedziela, 25 lipca 2010, 17:58 
Użytkownik

Dołączył(a): niedziela, 25 lipca 2010, 17:08
Posty: 5
Płeć: Nieokreślona
"that's real world" - hmmm w poprzedniej firmie tak nie było. Trzymano się zasad etycznych, każdy wiedział co ma robić, a tutaj, w tym molochu, przebrzydłej korporacji, jest coraz gorzej. To moja pierwsza praca w tak dużej korporacji (ok. 800 pracowników) i przyjmę do wiadomości, że takie są dzisiaj realia. Ale chciałbym jeszcze poznać Wasze metody radzenia sobie z takim stresem, bo inaczej w obecnej firmie albo dostane zawału, albo mnie wypieprzą za przeproszeniem na zbity pysk za "stawianie się" nie ważne, czy w słusznej czy nie słusznej sprawie.


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Problem z trzymaniem emocji na wodzy
PostNapisane: niedziela, 25 lipca 2010, 18:00 
Użytkownik
Avatar użytkownika

Dołączył(a): piątek, 16 lutego 2007, 18:02
Posty: 888
Płeć: Nieokreślona
myśle że Twoje nerwy w dużej mierze wynikają z nieuczciwości wobec samego siebie:
Nie nic złego w tym że jesteś wkurzony na szefa że nie chce dać Ci podwyżki - ale Ty nawyraźniej uwazasz że to by było zbyt małostkowe (dbanie o kasę) więc wymyslasz sobie skomplikowane wytłumaczenia (
Cytuj:
Jestem osobą przesadnie podchodzącą do tematu uczciowości, sprawiedliwości
które zaciemniają Ci obraz sytuacji i komplikują życie i osąd do tego stopnia ze chodzisz podirytowany...
To samo wspólpracownicy - normalne że chcesz być najlepiej najlepszy z nich i być szanowany - tak po prostu, każdy chce (a przynajmniej każdy kierownik).. ale Ty szukasz wytłumaczeń do rywalizacji w ich życiu prywatnym, oczernić zdeprecjonować, żeby uzasadnić swoją chęć rywalizacji z nimi (możlwie że przesadną, ale nie tym teraz sie zajmujemy)...
Podsumowując - musisz zacząć przyznawać się do swoich prawdziwych motywow i pragnień, nawet jeśli nie są zbyt piekne i górnolotne... ale są Twoje i albo je reazlizujesz albo swiadomie rezygnujesz, ale nie mozesz udawac ze ich nie, bo dobrowadzasz do konfliktu ktory powoduje te objawy o ktorych wspominasz (i jeszcze ch**j z Tobą - najwyzej umrzesz kilka lat wczesniej - ale takie coś rujnuje życie Twoim najbliższym - żonie a zwlaszcza dzieciakom - sfrustrowany ojciec bardziej traumatyzuje dziecinstwo niż szalejąca wojna)


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Problem z trzymaniem emocji na wodzy
PostNapisane: niedziela, 25 lipca 2010, 18:06 
Użytkownik

Dołączył(a): niedziela, 25 lipca 2010, 17:08
Posty: 5
Płeć: Nieokreślona
kazelot: nie bardzo mogę się zgodzić z Twoją insynuacją, że mam jakieś inne motywy, które mną kierują. Ale nie ważne, i tak mnie nie znasz i nigdy nie poznasz. Przemyślę to, co napisałeś. Tak szczerze, jestem strasznie wkur*** na tą firmę. Byłem nie raz świadkiem, jak koleżanki wychodziły od szefa z płaczem. Ostatnio zabrano premie uznaniowe, ciągle zarzuca się ludzi nowymi obowiązkami - próbuję chociaż odrzucać te, które są "wymysłem" szefa, próbuję rozmawiać, co ostatnio skończyło się moim wybuchem złości (tu się przyznaję, nie wytrzymałem), a dokładniej ironii: "ok, jeśli to ma być zrobione, to będzie, chociaż nie jest Pan świadom, że to zwykłe marnowanie czasu...". No cóż, nie wytrzymałem. Jak nie dopuścić do takich sytuacji?


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Problem z trzymaniem emocji na wodzy
PostNapisane: niedziela, 25 lipca 2010, 18:16 
Użytkownik
Avatar użytkownika

Dołączył(a): piątek, 16 lutego 2007, 18:02
Posty: 888
Płeć: Nieokreślona
Arek2341, sory za insynuacje - tak jak zauwazyles nie znamy się wiec to nawet nie insynuacja, tylko strzał. tak wyniuchałem z Twojego postu, bo to mi przez niego przebija...
druga opcja jest taka, że się myliłem a ty rzeczywiscie jestes chlopakiem o złotym sercu ktorego draznia mechanizmy korporacyjne - ale wtedy w ogole nie zadawalbys tych pytan, bo odpwoiedz jest az nadto oczywista - po prostu byś dawno temu odszedł.. i nie ma zadnej innej mozliwosci bo to srodowisko zupelnie nie dla ciebie (tylko probe,m w tym, ze gdyby tak bylo to nie dostalys nigdy kierowniczego stanowiska - chyba ze to bylo pierwsze ktore dostales po studiach)


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Problem z trzymaniem emocji na wodzy
PostNapisane: niedziela, 25 lipca 2010, 18:22 
Użytkownik

Dołączył(a): niedziela, 25 lipca 2010, 17:08
Posty: 5
Płeć: Nieokreślona
Nie, to było drugie które dostałem, w ogóle druga praca po studiach. Przeszedłem do korporacji,
odchodząc z poprzedniej firmy, w której pracowałem 5 lat.

Tak btw nie mam żony, ani dzieci. Nie mam rodziny, przelotne znajomości, nie układało mi się do tej pory w związkach. Na początku zawsze jest super, jak jest chemia, ale wytrzymuję tak przez pierwsze 2 lata. Potem słyszę zarzuty, że byłem za dobry (od innych osób), że zagłaskałem kota na śmierć. W tym roku kończę 29 lat, więc nie jest tak źle.

Ja nie twierdzę i nigdy nie twierdziłem, że nadaję się na kierownika. Za bardzo wszystko biorę do siebie, a kierownik powinien umieć trzymać nerwy w ryzach. Gdybym był zwykłym pracownikiem, pewnie też miałbym ten sam problem, o którym pisałem wcześniej: być może dochodziłoby do spięć z kierownikiem, z kimś "tam u góry".
Panicznie boję się oskarżeń, od razu się bronię, strasznie emocjonalnie do wszystkiego podchodzę.


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Problem z trzymaniem emocji na wodzy
PostNapisane: niedziela, 25 lipca 2010, 19:07 
Użytkownik

Dołączył(a): niedziela, 25 lipca 2010, 17:08
Posty: 5
Płeć: Nieokreślona
hmm wyczytałem w jakimś temacie niżej, że mogę mieć problem z inteligencją emocjonalną.
Dobrze wiedzieć, gdzie szukać klucza do odpowiedzi na własne bolączki.


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: Problem z trzymaniem emocji na wodzy
PostNapisane: poniedziałek, 26 lipca 2010, 12:46 
Użytkownik
Avatar użytkownika

Dołączył(a): piątek, 16 lutego 2007, 11:01
Posty: 9121
Lokalizacja: nie pamiętam
Płeć: Nieokreślona
Jeśli jesteś tak dobry jak piszesz to się zwolnij i idź do konkurencji.

_________________
"Ja jestem hedonistą - a przynajmniej staram się rozwijać w tym kierunku."
-vash, PF, 2007


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Problem z trzymaniem emocji na wodzy
PostNapisane: poniedziałek, 26 lipca 2010, 19:13 
Użytkownik
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 4 marca 2010, 20:39
Posty: 67
Płeć: Kobieta
czasami szef ma rację a my nie jesteśmy tak dobrzy jak nam sie wydaje


W kontaktach z szefem bądź silny i odważny a jednocześnie traktuj go z szacunkiem( jak Cie wkurza pomyśl sobie: takich jak ty to ja zjadam na sniadanie ale mi się niechce a pozatym jesteś moim bratem i darzę Cie chrzescijańską miłością i buddyjskim współczuciem

Przy współpracy nie ma co sie spodziewać że ktos będzie zachwycony naszymi pomyslami od razu (kazdy mysli że jego pomysły są najlepsze), to jest właśnie sztuka przekonać innych do nich. Jak kilka razy sie okaże że twoje pomysly się sprawdziły to ludzie będą chętniej wspolpracować - to jest jak kula sniegowa

Tytuły, certyfikaty o niczym nie świadczą musisz byc poprostu dobry w tym co robisz.


Miej dystans i poczucie humoru - czym jest ta wasza korporacja w porownainu z kosomsem, w pracy trzeba często śmiac sie i wygłupiać

Jest taka ksiazka rozmowy z dalajlamą - "Szczęście w pracy" czy cos takiego i tam takie rady dawali
Persen tylko usuwa objawy a nie przyczyny


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Problem z trzymaniem emocji na wodzy
PostNapisane: poniedziałek, 26 lipca 2010, 23:42 
Użytkownik
Avatar użytkownika

Dołączył(a): wtorek, 6 stycznia 2009, 21:53
Posty: 3231
Lokalizacja: tam gdzie sa wrzaskuny i inne mary nocne (+)(+)
Płeć: Nieokreślona
praca w firmie na kierowniczym stanowisku = twarda dupa albo serce, zrozum ze nikt cie nie bedzie glaskal ani docenial za to ze masz uczucia. Placa ci za kierowanie ludzmi wiec to rob, twojemu szefowi placa za kierowanie kierowcami ludzi

masz nerwy jak kazdy , nie pokazuj ich-bo to ty wyjdziesz na osobe nie radzaca sobie z systemem. Dlatego tak duzo ludzi lyka tabsy, wciaga prochy i inne cuda
zaakceptuj to jak jest a jesli jest to ponad twoje sily to moze warto zmienic prace na inna , w innym charakterze gdzie nie bedziesz musial sie wkurzac. :glaszcze:

ja osobiscie w sytuacjach stresowych smsuje, wychodze do kibla patrze sie tepo w lustro i mysle mysle ze to nie ma znaczenia, ze wroce do domu i tam bedzie wszystko dokladnie tak jak wychodzilam, potem wracam do biurka i robie swoje bo tego oczekuja odemnie ze bede robic swoje.
Wszyscy jestesmy trybikami, i oni maja w dupie to co myslisz i czujesz, latwiej ci bedzie jak wezmiesz sobie to do glowy ze tu nie ma cackania. Kazdy ma plute na glowe od tego wyzej czy tego chce czy nie, dowiadujemy sie o tym dopiero jak zaczynamy sie wspinac po szczebelkach drabiny
a z dolu to wyglada tak kolorowo co nie

nie daj sie panie kierowniku -- powodzenia

_________________
SEKRET TKWI W TYM ABY SIE NIE PODDAC

Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Problem z trzymaniem emocji na wodzy
PostNapisane: wtorek, 27 lipca 2010, 12:52 
Użytkownik

Dołączył(a): środa, 25 lutego 2009, 17:59
Posty: 2136
Płeć: Kobieta
Arek2341 napisał(a):
Jestem osobą przesadnie podchodzącą do tematu uczciowości, sprawiedliwości.

Arek, Nie rozumiem jak mozna przesadnie podchodzić do tematu uczciwości? Dlaczego uwazasz ze uczciwosc moze byc "przesada" Jakos nie moge sie z tym pogodzic .


Cytuj:
Nie są realizowane obietnice, szef wymyśla jakieś papierkowe "paranoje", a gdy proszę o to, aby mi to napisał na piśmie, to się oburza. Od jakiegoś czasu po prostu prowadzę z nim walkę. Nie o to chodzi, że jestem konfliktową osobą. Po prostu z jednej strony facet obwinia co jakiś czas mój Zespół, że nic nie robimy, a z drugiej strony co chwilę dokłada papierkowej, naprawdę zbędnej i niczym nie uzasadnionej roboty. Ciężko z nim rozmawiać, bo gdy coś nie jest po jego myśli albo ma gorszy dzień, krzyczy, wyzywa, gada od rzeczy. Nie mam już do niego szacunku, chociaż staram się nie przekroczyć pewnej granicy, aby nie stracić tej pracy, zanim nie znajdę innej (wiadomo, jak jest).
Moim zdaniem "walka " z szefem to pulapka ktora zawsze sie zle konczy dla podwladnego. Ja rozumiem postawic sie w konkretnej sprawie liczac na to ze madry szef zrozumie, ale prowadzenie walki z szefem to nie jest madre dzialanie.
W korporacjach ludzie na stanowiskach dostaja pora wladze - dostaja odpowiedzialnosc za wykonanie zadania i srodki na wykonanie tego zadania. I to managarewie decyduja w jaki sposob te srodki wydadza, kogo zatrudnia aby osoagnac zalozone cele. dlatego praca w korporacji jest tak wyczerpujaca i oglupiajaca, bo masz zadanie od do i nic innego sie nie liczy.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Problem z trzymaniem emocji na wodzy
PostNapisane: środa, 28 lipca 2010, 15:44 
Użytkownik
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 22 lutego 2007, 23:10
Posty: 3879
Płeć: Nieokreślona
a ja cie rozumiem, sama mialam takeigo szefa, a moze jeszcze gorszego, ale nie bylam kierownikiem, tylko sekretarka, to co on wyprawial to byl istny mobing, nie wiem czemu tego nei zgłosiłam. tylko z eja mam taki charakter, ze sobie nie dawałam i jechalam z nim rowno tak jak on ze mną, wkoncu mnie zwolnił, co mnie nie zdziwiło, a zreszta i tak chcialam znalesc nowa prace, a tak mialam motywacje

_________________
http://www.youtube.com/watch?v=I71Z_V_pksk&NR=1
tltzubakłtcółafxqóósctzć


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Problem z trzymaniem emocji na wodzy
PostNapisane: niedziela, 1 sierpnia 2010, 11:03 
Użytkownik

Dołączył(a): środa, 25 lutego 2009, 17:59
Posty: 2136
Płeć: Kobieta
No w sume sie zgadzam z Psychokatia, bo to jest prostsza droga - zaufac swoim uczuciom i zdrowym odruchom. I bedzie co bedzie. Wymaga odwagi. Wojna wypowiedziana szefowi prawdopodobnie doprowadzi do odejscia z firmy - ale moze to lepiej, jesli tam rzeczywiscie panuje paranoja?
Sama siedze nad kartka na ktorej jest wypowiedzenie z pracy z podobnych powodow i jakos sie boje tego ruchu ;-)


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Problem z trzymaniem emocji na wodzy
PostNapisane: niedziela, 1 sierpnia 2010, 13:16 
Użytkownik
Avatar użytkownika

Dołączył(a): środa, 9 czerwca 2010, 18:36
Posty: 100
Płeć: Mężczyzna
Właśnie lepiej zmienić pracę, niż czekać dalej na to co rzekomo twój szef obiecuję.
Lepiej mimo wszystko zmienić miejsce pracy niż ciąglę męczyć się.

Im dłużej będziesz tam dalej pracował tym bardziej będziesz czuł się zestresowany, a to będzie piętnować jeszcze bardziej twoje nieradzenie sobie w tym przypadku z emocjami. Wiem, że zmiana praca nie jest taka łatwa, bo po prostu człowiek czasem boi się zmian lub jest uwiązany z różnych innych powodów np. kredyt.

W twoim przypadku im bardziej byłeś dobry tym więcej Ci świń podkładali. Niestety praca to nie szkoła czy studia i tutaj już musisz być czujny jak ważka.

_________________
Potrzebowałem całego życia by zrozumieć, że nie muszę wszystkiego rozumieć


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 15 ]  Moderator: Moderatorzy

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Theme created StylerBB.net & kodeki
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL