|
Cześć wszystkim. Pierwszy raz odważyłem się napisać na forum, chociaż często żalę się znajomym apropo własnych bolączek, nie jestem osobą zamkniętą - wręcz przeciwnie. Ale fora internetowe zawsze uważałem, że są dla tych naprawdę zagubionych, również w realu. Sam chyba do nich należę:)
Krótko i na temat: w obecnej firmie pracuję około 2 lat. Od początku zajmuję stanowisko kierownicze. Od roku regularnie biorę Persen (2 tabletki dziennie, podobno nie uzależnia?). Od roku też zaczęły się moje problemy. Być może istniały od początku, ale dopiero zaczeły mi doskwierać teraz. Bez "Persenu" - zdarza się, że zapominam łyknąć - czuję duszności, pocę się, "wiercę" nogami, łatwo wyprowadzić mnie z równowagi.
Jestem osobą przesadnie podchodzącą do tematu uczciowości, sprawiedliwości. Nie raz okazało się, że szef mnie "zrobił w balona". Podwyżka, która była zapowiadana na pierwszej rozmowie ("Na początek dostanie Pan mniej, ale po 3 miesiącach, gdy się Pan sprawdzi, na pewno dostanie Pan obiecaną kwotę") okazała się marketingowym chwytem, aby mnie łatwo zwerbować.
Nie są realizowane obietnice, szef wymyśla jakieś papierkowe "paranoje", a gdy proszę o to, aby mi to napisał na piśmie, to się oburza. Od jakiegoś czasu po prostu prowadzę z nim walkę. Nie o to chodzi, że jestem konfliktową osobą. Po prostu z jednej strony facet obwinia co jakiś czas mój Zespół, że nic nie robimy, a z drugiej strony co chwilę dokłada papierkowej, naprawdę zbędnej i niczym nie uzasadnionej roboty. Ciężko z nim rozmawiać, bo gdy coś nie jest po jego myśli albo ma gorszy dzień, krzyczy, wyzywa, gada od rzeczy. Nie mam już do niego szacunku, chociaż staram się nie przekroczyć pewnej granicy, aby nie stracić tej pracy, zanim nie znajdę innej (wiadomo, jak jest).
Są też ludzie, na innych kierowniczych stanowiskach, którzy mnie irytują. Już kilka razy zdarzały się sytuacje, że donoszono na mnie, na mój Zespół, że nie współpracujemy. To kompletna bzdura. Często oferowałem pomoc np. takiej jednej koleżance, kierowniczce, ale jako że ma ona zresztą opinię, że nie lubi się dzielić wiedzą nawet ze swoimi podwładnymi (bo boi się o swoje stanowisko), to nie chciała za bardzo słyszeć o tym, że w jakiś sposób możemy usprawnić w jej zespole pracę. Nie chciała dodatkowych narzędzi (bo wyszłoby na jaw, że nagle pewne rzeczy wykonują 3x szybciej i mogłoby się okazać, ze liczba osób w zespole jest lekko na wyrost do bieżącej, sprawnej pracy). Ktoś powie "Stary, po co się takimi głupstawmi stresujesz?". Myślałem już o tym wiele razy. Problem jest tego typu, że jestem Kierownikiem. Przypomina mi o tym szef i jego zastępcy, gdy trzeba mnie obciążyć odpowiedzialnością, zrzucić ją po prostu na mnie, splunąć. Natomiast mam zawiązane ręce w wielu podstawowych sprawach, chociaż jestem Kierownikiem. Cały czas sie rozwijam, co kilka miesięcy zdobywam nowe cerfyfikaty, dyplomy. Chcę IM pokazać, że wszelkie zarzuty wobec mnie i mojego Zespołu, są bezpodstawne. Dlatego wściekam się, gdy bezpodstawnie zarzuca mi się coś, czego nie zrobiłem, co nie miało nigdy miejsca. Podobno "milczenie jest złotem"... ja nie potrafię milczeć, gdy ktoś mi coś zarzuca, gdy na moich oczach komuś dzieje się krzywda (chociaz nie dotyczy to bezpośrednio mnie).
Jak sobie radzić z taką furią, z takim przypływem złych emocji? Najłtawiej byłoby mi zmienić pracę, ale to nie jest takie proste.
ps. BARZDZO WAŻNE: szacunek do szefa zacząłem tracić po tym, im więcej się o nim dowiadywałem, o tym jakim jest złym człowiekiem i niekompetentynym. O tym, że oszukuje, mami ludzi nie muszę pisać, bo sam wiele mi naobiecywał, zawsze miał jakieś wytłumaczenie, a na co dzień szasta pieniędzmi i traktuje firmę, jak swoją prywatną własność. Zauważyłem też, że jest osobą niekompetentną, posiada nikłą wiedzę w temacie, za który odpowiada. Widać to doskonale (podobne odczucia mają inni pracownicy), gdy każe wdrożyć na szybko coś, co "zasłyszał" na jakiejś konferencji... to co, że mówiono tam o tym w innym kontekście... on lubi wydawać rozkazy, sprawiać wrażenie, że kieruje ludźmi, a jest wręcz przeciwnie - choas goni chaos!. To ludzie utrzymuja tą firmę w ryzach, ale oczywiście on zbiera całą smietankę.
|